Rozdział VI


Z pamiętnika Tosi:
"Kochany pamiętniczku, chcę Ci opowiedzieć najgorszą historię mojego życia. Trzy dni temu jak wracałam do domu (sama, bo z Antkiem znamy się dopiero od kilku tygodni,a on ma piłkę i nie chciałam żeby zawracał sobie mną głowę), to szedł za mną jakiś mężczyzna. Szliśmy tak od szkoły do pobliskiego parku, pełnego dużych zielonych drzew. Ale, potem nie rozeszliśmy się i każde wróciło do swojego domu. Tylko ja zwolniłam, schyliłam się, aby zawiązać sznurówkę w trampku. Nagle poczułam mocne uderzenie w tył głowy i zrobiło mi się ciemno przed oczami. Potem zobaczyłam same drzewa i tego mężczyznę, który jęczał, bo był we mnie. On mnie gwałcił, a ja nie mogłam nic zrobić, nie miałam siły, gdy chciałam go odepchnąć dostałam z liścia. Zaraz, po chwili zobaczyłam, że mam podartą bluzkę i leginsy. I poczułam mocny ból w podbrzuszu. Zobaczyłam krew, a w oczach oprawcy strach. Wszystko było we krwi, a ja leżałam w tej kałuży nie mogąc wstać, ciągle kręciło mi się w głowie. Usłyszałam, że właśnie on zaczął krzyczeć, pomocy. To było jakoś tak: "Pomocy, pomocy, tu leży jakaś dziewczyna, chyba zgwałcona, w kałuży krwi. Przybiegła jakaś kobieta, zadzwoniła na pogotowie i policję, słyszałam jak mówiła, że prosi o szybki przyjazd karetki. A potem... Nie pamiętałam już nic, bo zrobiło mi się ciemno przed oczami i obudziłam się w łóżku szpitalnym, bardzo bolała mnie głowa i brzuch. Stała przy mnie mama i tato. Mama strasznie płakała, a tato rozmawiał z lekarzem. Powiedział mu, że operacja przeszła pomyślnie, nie było żadnych komplikacji, miałam coś naderwane i dlatego straciłam sporo krwi. Mama krzyknęła, że już się obudziłam, przyszedł szybko personel szpitalny, zapytali jak się czuję i na następny dzień przyszedł psycholog. Powiedziałam mu co czuję. Dzisiaj, jak wychodzę ze szpitala, trudno mi wyjść z niego, boję się, że znowu dostanę w głowę, że znowu będzie tak bolało, że mama znowu będzie smutna i zrozpaczona. Nikomu nie życzę takiej przygody.
Na dzisiaj to tyle pamiętniczku, bo więcej nie dam rady,a i tak nie da się tego wszystkiego przelać na papier."

Komentarze